Miał być wielki powrót tak ładnie od pierwszego dnia miesiąca, ale.. Ale zajęłam się innymi sprawami i taak jakoś wyszło :) Za to będzie od poniedziałku, nie ma tego złego itd.
Nawet jak tak znikam na trochę to tęsknię za tym. Za bzdurzeniem i dzieleniem się głupotami :) Może zacznę od tego, co zawsze było poruszane we wrześniu tutaj, czyli urodziny. Taak, kolejne, ale jakoś przeszło mi, nie przeżywam ich jakoś, ani nie czuję się staro, ani że czas mi upływa, ani nie wyglądam (oby jak najdłużej :)). I od mojego przyszłego męża (mam nadzieję, że on sobie zdaje z tego sprawę) dostałam takie piękne kwiaty. Zdjęcie mało oddaje ich urodę, musicie uwierzyć na słowo.
Dużo wolnego czasu poświęcam kaligrafii, handlettering'owi, hmm, ręcznemu pisaniu. Piórem, pisaki, ołówkiem, wszystkim.. Staram się regularnie ćwiczyć i mam nadzieję, że w przyszłości będę mogła to wykorzystywać na co dzień, ale na razie to tylko bardzo luźne marzenia. Od początku roku również wyżywam się artystycznie w Bullet Journal i jestem bardzo zadowolona z rozwoju w tym zakresie :)
A baardzo dużo czasu, już od ponad 2 miesięcy zajmuje mi ten o to Słodziaczek jak śpi, Łobuz gdy nie śpi ;D
Ahh, nie ma to jak pisać o kaligrafii i niczego nie pokazać..
Może do następnego wpisu stworzę coś, co będzie się nadawało do pokazania :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 2 października 2017
środa, 9 grudnia 2015
We get what we deserve
Ajj, przecudowne.. Można zamknąć oczy i słuchać, i słuchać...
Skończyłam czytać, w końcu, wreszcie, ale mam taki mały smuteczek, że to już. I tworzę słowa, o tej serii trzeba coś napisać. Może nie tworzę, a łączę. O, to ładne. Łączę słowa :)
sobota, 10 października 2015
Królestwo Zmierzchu (podsumowanie, lisicowe wywody)
Skończyłam czytać Królestwo Zmierzchu Toma Lloyd'a. Całe 5 tomów, w zasadzie wczoraj wieczorem. Praktycznie dzisiaj rano dokończyłam epilog. Czemu tak na raty? Bo tego ostatniego tomu nie byłam w stanie przeczytać "na raz". Odkładałam, grymasiłam, denerwowałam się.
Polecam, to niepodważalnie, ale.. Ah, jest tyle ale.. Postaram się pisać ogólnikowo, ale nie obiecuję, nie radziłabym tego czytać osobom, które się zastanawiają nad serią. Do tego może wystarczy to: klik!
Jakie jest Królestwo Zmierzchu? Porywające, ciekawe, rozbudowane, wciągające. Ilość miejsc i bohaterów o jakich nam opowiada autor jest bardzo pokaźna. Lokalizacje urzekają, a postacie ukazują przed czytelnikami dusze. Opisy emocji i przeżyć powodują, że nawet ktoś, kto jest tylko chwilowo w powieści, zyskuje naszą sympatię. A niektórzy kradną serce, od początku i niezaprzeczalnie, Mihn, Zhia, Doranei. Ah, ten Doranei.. Będzie mi się śnił po nocach chyba ;)
Główny bohater początkowo jest chłopcem, który żałuje tego, że jest wyjątkowym białookim, bo powoduje to same szykany. Zmienia się w następcę tronu, którego ludzie szanują. Dostrzega, że może w życiu zdziałać coś wielkiego. A to nie jest jego ostatnia metamorfoza w cyklu. Isak jest osobą, która potrafi poświęcić wszystko dla innych. Według mnie jest bardzo dobrze wykreowaną główną postacią, nie daje nam się nudzić ani przez chwilę.
Bogowie. Hm, to nie pierwsza seria, którą czytałam, w której bogowie nie są do końca idealni. Ci z Krain snują swoje intrygi mieszając w to śmiertelników. W trakcie zapominają, że ktoś może spiskować przeciwko nim, a to przecież już kiedyś się wydarzyło w historii. Akurat bogowie według mnie mogliby się częściej pojawiać. Niektórych poznaliśmy bardziej, ale większość tylko z imienia. (5 grubych tomów i mało jej).
Od pierwszego tomu widać, że było to pisane z myślą o serii, cyklu. I trzeba tak to czytać. Czasami czegoś autor nie wyjaśnia od razu, ale wystarczy poczekać i już wszystko wiemy. Przerwy między tomami nie zawsze są długie, czasem trwają jeden oddech. Proponuję zatem zaopatrzyć się w całą serię i wtedy zacząć czytać :) Czasami autor sam zapomina o tym, że to cykl i nam przypomina o rzeczach, które wiemy. Ale nie takich konkretnych, gdzie dany bohater był w poprzednim tomie, że teraz jest tu, ale np. o tym, że ma taki i taki charakter, dlatego powiedział to i to. Panie Tomie, my to wiemy, my czytaliśmy poprzednie tomy.
Nie wiem, co mam napisać. Naprawdę bardzo rzadko tak mam, że po skończeniu książki czuję.. Pustkę? Chyba to dobre określenie... Przez ostatni miesiąc żyłam Krainami, magią czaszek, śmiertelnymi aspektami bogów, wampirami, smokami, miłościami, przyjaźniami, pojedynkami i masą, masą innych cudownych rzeczy. Przepadłam w ten świat całkowicie i nie wiem, kiedy sięgnę po jakiś inny tytuł.
Strasznie zagmatwane, ale dokładnie tak mam w głowie :) Polecam koniecznie, każdemu, kto lubi fantastykę. Autor może nie jest mistrzem pióra, ale więcej jest plusów.
Nie zapominajmy o Hulf'ie, zrobił robotę :)
niedziela, 20 września 2015
czwartek, 27 sierpnia 2015
piątek, 21 sierpnia 2015
Rude Lisy są rude i mają magiczne włosy
Lisek - Mamo, czemu włosy mi rosną, a nie mam odrostów?
Mama Liska pełna powagi - Bo one się rozszerzają pod wpływem ciepła, zupełnie jak przewody w liniach wysokiego napięcia
Lisek - Czyli w zimie będą krótsze? :(
Ehh, jak Lisek mamie, tak mama Liskowi
Taaak, pod koniec sierpnia mam karnacje à la wampir i kto tak potrafi jeszcze, hm?
I Zbyszek jak zawsze musi się wepchać wszędzie :(
środa, 19 sierpnia 2015
Kolacja Lisa i bananowa kawa zbożowa
Banan + mleko + kawa zbożowa zaparzona w małej ilości wody = <3
Tak, (kieruję to głównie ku męskiej części widowni) taką kolacją da się najeść i to bardzo
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
#małylisek
Ojeej, 2 wpisy w ciągu dnia, toć to się robi szaleństwo..
Do tego tyle przesłodkich foteczek przesłodkiego liska, mhmhm :D
Lis w stroju kąpielowym i fryzurze na pazia
Lis pozujący do zdjęcia (cudny uśmiech) z fryzurą na pazia, ale za co z naturalnymi pasemkami
Mały Lis dresiarz ohoh
Mała Lisiczka z małym Lisem
Ehh ta platynka, czemu ten kolor nie został na zawsze
sobota, 4 lipca 2015
Wpis dla ludzi z wyobraźnią
Drugi dzień miasto oszczędza na latarniach na mojej ulicy
Wszystko jest w jedynie delikatnej księżycowej poświacie *,*
Wszystko jest w jedynie delikatnej księżycowej poświacie *,*
piątek, 26 czerwca 2015
wtorek, 23 czerwca 2015
Tofiulkowate Maleństwo
Bo już nie zobaczę tych ślicznych brązowych oczu
Bo już nie położy mi tego wielkiego pyszczka na kolanach żeby go głaskać
Bo już nie wepchnie mi się pyskiem pod łokieć jak siedzę przy biurku, żeby zwrócić na siebie uwagę
Bo nie mogę "przypadkiem" nadepnąć mu na ogon
Bo nie rzuci się jak tylko otwieram mleko lub każdy inny nabiał
Bo nie mam komu dawać kubeczków po jogurcie
Bo nie ma kto jeść ze mną suchych wafli
Bo nikt inny tak bardzo nie chce mnie bronić przed światem
Bo nie mam do kogo mówić "Maleństwo" albo "Tofifi"
Bo nikt mi nie podsuwa zaślinionej piłeczki z miną "rzucaj, no rzucaj"
Bo nie mam komu mówić, że jest głupi, bo biega za swoim ogonem
Bo nikt na mnie nie skacze jak wracam do domu
Bo nikt nie pcha się pyskiem do mojej twarzy jak się nieopatrznie schylę
Bo nikt nie pcha się na moje kolana, żeby pokazać innym, że Majcia jest jego
Bo milion innych drobiazgów, który każdy boli jak drzazga :)
Ojejku.. A na początku mi się nie spodobał... Gdy zobaczyłam go pod blokiem, pomyślałam, że taki "wypłosz". Mały, niezbyt ładny, nie chciałam takiego psa. Na następny dzień tata przyjechał z nim, bo udało mu się zdobyć jego sympatię i wtedy z auta wyskoczył ogrooomny, zupełnie inny pies. Zobaczył, że ma podwórko, że ktoś go wziął i od razu inaczej się zachowywał. Widać było, że ktoś go bił, bał się ludzi, ale już wtedy był szczęśliwy z nowego domu. Na następny dzień Lisiczka została z nie nazwanym Toficzkiem sama i piesio (ogromny piesio!) chodził za nią krok w krok. Nawet jak wchodziłam tylko do łazienki to piszczał pod drzwiami. Ale wystarczyło kilka godzin z Lisiczką, by chciał jej bronić przed jej własnym bratem. No cóż, wyczuł złego człowieka ;D Ojeny, to było 7 lat temu... Bałam się go, ale chyba już wtedy podbił moje serce :) Trochę mu zajęło zanim przytył i sierść mu odrosła, ale od początku rzucał się w oczy. I ustawił sobie rodzinę Lisów w swoje stado. Daduś, który go przygarnął był głową rodziny i jego trzeba było się słuchać we wszystkim, a Lisiczka była malutkim szczeniaczkiem i jej można było pozwalać na wszystko, ale też trzeba było bronić, bardzo bronić przed każdym. Tak, że jak byłam z psem (jak jeszcze miałam siłę z nim wychodzić) to nawet ręki nie można było mi podać, a co dopiero coś zrobić złego. Ja jako jedyna mogłam go czesać, nikomu innemu nie pozwalał dłużej niż minutkę. Był przeuroczy...
Zdarzało się tak, że budziłam się rano i widziałam na poduszce wielki brązowy nos, dalej oczka, a daleko w tyle ogonek, machający coraz szybciej, a później była wielka radość, że się obudziłam. Nie mam pojęcia ile on tak stał z pyskiem na poduszce i czekał.. A jak spałam w dzień, to Toficzek przychodził do pokoju, sprawdzał, czy jestem i wychodził. Ale jak za drugim razem już się nie ruszyłam, ani nie odezwałam to tyrpał mnie nosem dopóki czegoś nie powiedziałam. A jak się nie odezwałam nic... No cóż, musiał sprawdzić, czy na pewno żyję :)
Był niesamowitym psim bystrzachą :) Miałam wrażenie, że rozumie wszystko, co do niego mówię.. Szczególnie w momentach jak Liś gotowała mu obiad i podsuwałam mu 2 makarony, ten po lewej al dente, a po prawej bardziej miękki, a Tofula wybierał ;D
Cieszę się, że niektóre osoby zdążyły go poznać... A gdy dowiedziały się o jego śmierci, to widać było, że mimo tego, iż to nie był ich pies, to też zdążył podbić im serce.
Cieszę się, że niektóre osoby zdążyły go poznać... A gdy dowiedziały się o jego śmierci, to widać było, że mimo tego, iż to nie był ich pies, to też zdążył podbić im serce.
Brakuje mi go okropnie. 6 lat razem, a zakochałam się w nim bezgranicznie. Nie myślałam wcześniej, że można mieć taki dobry kontakt z psem. Ale on miał w sobie tyle empatii...
Chciałabym napisać jeszcze milion rzeczy żeby się "nie zatarły", ale nie mogę... Wiem, że nigdy już nie będę miała takiego psa :)
I posiadanie ramki (normalnej i na telefonie) ze zdjęciami psiura, którego już nie ma rok jest zupełnie normalne :)
I posiadanie ramki (normalnej i na telefonie) ze zdjęciami psiura, którego już nie ma rok jest zupełnie normalne :)
Został pochowany, że swoją ulubioną czerwoną piłeczką, by mógł "wiecznie hasać za nią po psim niebie". Innego nieba nie ma, ale psie jest. Musi być...
Najlepszy na świecie <3 Na zawsze..
wtorek, 31 marca 2015
wtorek, 9 grudnia 2014
niedziela, 21 września 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















