You got me in chains...
poniedziałek, 5 września 2016
wtorek, 7 czerwca 2016
O tym jak drobnostki potrafią zmienić dzień
Siedząc sobie w pośrednictwie pracy (chyba tak to się nazywa) i czekając aż Pani zorganizuje rozwiązanie umowy o pracę, nie ukrywam, byłam dosyć smutną lisiczką. Musiałam zrezygnować z kolejnej pracy z powodów niezależnych ode mnie, czułam się dosyć średnio, a pogoda była taka, jakby niebo miało spaść nam na głowy za moment (albo któryś ze słoni miał gorszy dzień i się wiercił ;). W każdym razie siedziałam sobie jako taka mała, przybita sierotka na krzesełku, a przechodzący obok Pan, gdy zrównał się ze mną, powiedział "smile". Tylko jedno słowo. A raczej było to coś w stylu "smaaaajl". I nie to żeby mnie podrywał, bo powiedział to w zasadzie do mojego ucha, po prostu tak o. Niby nic, ale takie miłe..
Dawno mnie nie było, stęskniłam się :)
A ile książek przeczytałam ostatnio.. Średni ostatni Pratchett, ale Zwiadowcy <3 Jest o czym pisać, natomiast Ziemiomorza chyba nigdy nie skończę.. A tu kolejna cegiełka czeka tej Pani
niedziela, 6 marca 2016
I see you in my dreams
Eh, smuteczek, nie ma czasu, by bzdurzyć tutaj. Znaczy pisać niesamowicie ciekawe rzeczy :)
A czytam mniej niż książkę na tydzień, to boli..
Subskrybuj:
Posty (Atom)



