niedziela, 5 listopada 2017

Z cyklu udaję, że się zdrowo odżywiam

Parę rzeczy, które widziałam pierwszy raz i wydają mi się całkiem całkiem :) 

Przecierowe soczki, jeden z chia, drugi ze znikomą ilością płatków. Były różne smaki. 


 Niekoniecznie zdrowe sądząc po ilości czekolady na wierzchu, ale w takim "dizajnerskim" opakowanku to nie mogłam nie spróbować 

Ii przepyszne musli, które znalazłam tylko w jednej biedronce. 8,99zł i żałuję, że nie wzięłam od razu więcej. 


I jeszcze przyszły ze mną koktajle w proszku, takie do rozmieszania z wodą, ale nie jestem do nich przekonana, później pokażę :) 


poniedziałek, 2 października 2017

Nie jestem profesjonalną blogerką

Miał być wielki powrót tak ładnie od pierwszego dnia miesiąca, ale.. Ale zajęłam się innymi sprawami i taak jakoś wyszło :) Za to będzie od poniedziałku, nie ma tego złego itd.

Nawet jak tak znikam na trochę to tęsknię za tym. Za bzdurzeniem i dzieleniem się głupotami :) Może zacznę od tego, co zawsze było poruszane we wrześniu tutaj, czyli urodziny. Taak, kolejne, ale jakoś przeszło mi, nie przeżywam ich jakoś, ani nie czuję się staro, ani że czas mi upływa, ani nie wyglądam (oby jak najdłużej :)). I od mojego przyszłego męża (mam nadzieję, że on sobie zdaje z tego sprawę) dostałam takie piękne kwiaty. Zdjęcie mało oddaje ich urodę, musicie uwierzyć na słowo.



Dużo wolnego czasu poświęcam kaligrafii, handlettering'owi, hmm, ręcznemu pisaniu. Piórem, pisaki, ołówkiem, wszystkim.. Staram się regularnie ćwiczyć i mam nadzieję, że w przyszłości będę mogła to wykorzystywać na co dzień, ale na razie to tylko bardzo luźne marzenia. Od początku roku również wyżywam się artystycznie w Bullet Journal i jestem bardzo zadowolona z rozwoju w tym zakresie :)

A baardzo dużo czasu, już od ponad 2 miesięcy zajmuje mi ten o to Słodziaczek jak śpi, Łobuz gdy nie śpi ;D



Ahh, nie ma to jak pisać o kaligrafii i niczego nie pokazać..
Może do następnego wpisu stworzę coś, co będzie się nadawało do pokazania :)

poniedziałek, 13 marca 2017

Czy poniedziałek może się zacząć lepiej?


Obudzić się w poniedziałek rano obok miłości Twojego życia i zobaczyć nieprzeczytaną wiadomość, że zamówienie o numerze jakimśtam czeka w wybranym salonie Empik (nie jest to reklama, niestety!) 

Ulubiony autor, więc jakoś samo mi się zapomniało, że miałam nie kupować książek :) Będą się ładnie komponować z resztą Sanderson'ów na półce. Tylko kiedy ja to przeczytam, jak jestem w połowie Wax'a i Wayne'a hmm..